piątek, 15 marzec 2013 00:00

Santa Mafia

Napisał 
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Niebezpieczne związki kościoła i mafii Niebezpieczne związki kościoła i mafii

Przed papieżem Franciszkiem stoi wiele trudnych zadań. Ogromnym wyzwaniem dla Watykanu jest rozwiązanie problemu bliskich stosunków włoskiego kleru i mafii. Czy nowy papież podoła zadaniu?

Artykuł ukazał się w numerze Focus Numer Specjalny 1/2013

 

Nie mieli szans przeżyć. Zamachowcy podłożyli pod autostradą pół tony trotylu i zdetonowali ładunek, w chwil, gdy antymafijny sędzia Giovanni Falcone wraz z żoną i policyjną ochroną wracał z lotniska. Eksplozja była tak silna, że odnotowały ją sejsmografy. Zabójstwo sędziego było jednym z całej serii morderstw dokonanych na początku lat dziewięćdziesiątych przez sycylijską mafię na wysokich urzędnikach państwowych. Kilka tygodni po tym wydarzeniu bomba rozszarpała pięciu policjantów i prokuratora Paolo Borsellino, przyjaciela Falcone.

 

Rosaria Schifani, żona policjanta, który w 1992 roku zginął w zamachu razem z sędzią Falcone, szlochała na pogrzebie męża: "Oni, mafiosi, są także tu, w kościele. Za dużo krwi, nie ma tu miłości, nie ma miłości do niczego i do nikogo". Kobieta w przypływie rozpaczy wykrzyczała przemilczaną przez wszystkich prawdę o niebezpiecznych związkach księży katolickich i włoskiej mafii.

 

Śmierć Falcone i brutalna demonstracja siły przez Cosa Nostrę wywołały wstrząs we Włoszech, na Sycylii, a także w Watykanie. Po raz pierwszy głos w sprawie mafii zabrał papież. W kościele zrodził się wkrótce nurt antymafijny i wielu duchownych otwarcie krytykuje dziś mafię i powiązania kościoła ze światem przestępczym. Wciąż jednak są w mniejszości. Księża zwykle akceptują obecność gangsterów w życiu religijnym i przymykają oko na postawę kapłanów, nazywanych kapelanami mafii.

 

O przygotowanie zamachu na Falcone i Borsselina policja oskarżyła m.in. Pietro Aglieri, drugiego w hierarchii bossa sycylijskiej Cosa Nostry. Mafioso bał się dodatkowych zarzutów o udział w 13 morderstwach, w tym prokuratora generalnego Antonina Scopellitego oraz deputowanego Salvo Limy i zaczął się ukrywać przed włoskim wymiarem sprawiedliwości. W 1997 roku policjanci wytropili go w opuszczonej fermie koło Palermo, zmienionej na komfortową kryjówkę. Przy łóżku gangstera leżała Biblia, książki Edyty Stein i Kierkegaarda oraz akta Soboru Watykańskiego II. Świat obiegły zdjęcia prywatnej kaplicy z klęcznikami, figurą Michała Archanioła i ołtarzem, przy którym ojciec Mario Frittitta regularnie odprawiał msze i nabożeństwa. Policja aresztowała zakonnika i skutego kajdankami zawiozła w blasku fleszy do więzienia Ucciardone w Palermo, nazywanego przez miejscowych Grand Hotel Cosa Nostra. „On należy do mafii” – twierdził prokurator Giancarlo Caselli i oskarżył duchownego o pomoc w ukrywaniu się poszukiwanemu przez policję zabójcy. Frittitta wyszedł wkrótce na wolność z nakazem opuszczenia z wyspy. Odbył się proces i sąd skazał go na dwa lata więzienia w zawieszeniu. Don Mario Frittitta nigdy nie przyznał się do winy, ani nie wyraził skruchy. Twierdził, że postąpił słusznie. Swoje czyny tłumaczył apostolskim nakazem ratowania zagubionej owieczki. "Jestem księdzem, zwalczam grzech, nie grzeszników. Drzwi kościoła są dla wszystkich otwarte. Jezus przyjmował wszystkich, także grzeszników". Zakon karmelitów bronił ojca Frittittę. W czasopiśmie "Novita", zbliżonym do kurii w Palermo, można było przeczytać, że nawet najbardziej poszukiwany mafioso musi być pewien, że o każdej porze dnia i nocy znajdzie duchownego, który go nie wyda ani prokuraturze, ani prefekturze policji. Parafianie stanęli murem za swoim proboszczem. Gdy wracał z wygnania przed kościołem witał go wiwatujący tłum.

 

Na Sycylii i w południowych Włoszech większość społeczeństwa nie traktuje gangsterów jak wyrzutków. Przeciwnie, mafiosi uchodzą za ludzi honoru, których darzy się szacunkiem. Taką osobę przepuszcza się w sklepie, stawia kawę, a przy kasie daje znak głową: załatwione. Pod jej oknem przystaje procesja z statuą Madonny wraz z całą orkiestrą dętą, po to, by mafioso mógł z balkonu wetknąć przystrojonej figurze kilka banknotów. Na Sycylii gangster ma prawo wierzyć w Boga, tym bardziej, jeśli nazywa się Pietro Aglieri. Rodzina Aglieri słynie w Palermo z pobożności. Siostra przestępcy przebywa w zakonie klauzurowym, ciotka jest zakonnicą, kuzyn kapelanem w poliklinice. Pietro, nim pochłonęły go mafijne interesy, uczęszczał do seminarium arcybiskupiego. Zgłębiał teologię, opanował łacinę i grekę. Został pierwszym w historii wykształconym „capo di tutti capi”, zyskując przydomek U Signurinu (Mały gentelman). Poprzedni sycylijski boss wszystkich bossów Bernardo Provanzano ledwie skończył podstawówkę. Używał sycylijskiego dialektu i miał kłopoty z poprawnym posługiwaniem się językiem włoskim, lecz jego znajomość biblii była wprost legendarna. Przez 43 lata ukrywania się opanował ją niemal na pamięć. W jego kryjówce w Corleone policjanci znaleźli pięć egzemplarzy Pisma Świętego z zakładkami i podkreślonymi fragmentami. Na ścianach wisiały religijne obrazy z Ostatnią Wieczerzą i Matką Boską, na biurku stał kalendarz z wizerunkiem ojca Pio. Provenzano zgromadził 91 figur, z czego 73 były rzeźbami Chrystusa z napisem "Jezu ufam Tobie". Nawet w toalecie powiesił różaniec. Wszyscy bossowie włoskiej mafii; Cosa Nostry na Sycylii, Ndranghety w Kalabrii czy Kamorry w Neapolu uchodzą za dobrych katolików. „Członkowie mafii uważają się za żołnierzy, a dla wojska zabicie człowieka nie jest zbrodnią, lecz bohaterskim czynem. Nie mordują z pobudek osobistych, tylko dla swojego państwa i narodu, czyli mafii” - uważa Petra Reski, autorka książki „Mafia”. Nie udają wiary, są szczerzy w przekonaniach. Nie widzą sprzeczności pomiędzy zabójstwami, porwaniami i handlem narkotykami a nauką Jezusa Chrystusa. „Oczywiście, że moja żona i ja jesteśmy religijni. Wpojono mi, że mafia jest po to, aby wymierzać sprawiedliwość. Zatem sprzeczność nie istnieje” - wyznał Leonardo Messina, mafioso, który przeszedł na stronę wymiaru sprawiedliwości. Odstępca Tommaso Buscetta opowiedział historię o mafiosie, który przed każdym morderstwem zapalał świeczkę przed figurą Jezusa, padał na kolana i modlił się słowami: "Jezu Chryste weź go, weź go do siebie!". Ponieważ Jezus nie wysłuchał nigdy jego błagań, po robocie znowu się modlił: "Kochany Boże nie chciałeś go, ale wysłałem go do Ciebie". Leoluca Bagarella, killer podejrzewany od 300 morderstw, szedł przed każdym zabójstwem do kościoła się pomodlić: "Boże tylko ty jeden wiesz, że oni sami chcą być zabici. Ja nie jestem winien". Marcello Fava – inny skruszony mafioso: "Zanim byłem zmuszony kogoś zabić, robiłem znak krzyża. Mówiłem: "Drogi Boże, dopomóż mi! Spraw, żeby nic się nie stało!". Nie tylko ja jeden żegnałem się i modliłem do Boga. Wszyscy to robiliśmy". Isaia Sales, włoski pisarz, filozof i badacz mafii tak wyjaśnia ten fenomen: „Mafia, tak samo jak kościół, rozumie siebie jako wspólnotę zakonną z własnymi regułami. Kto nie przestrzega prawa, jest karany. Historycznie ujmując w kościele katolickim także obowiązywała zasada, że można czynić zło w imieniu dobra”.

 

Święto Agaty jest najważniejszym wydarzeniem w Katanii. Piątego lutego każdego roku uroczysta procesja gromadzi setki tysięcy wiernych, więcej niż podczas Bożego Narodzenia czy Wielkanocy. Uczestnikom, zwłaszcza młodym mężczyzno ubranym w białe alby, udziela się nastrój zbiorowego uniesienia. Kościelny obrządek zmienia się w uliczne misterium, pełne wyreżyserowanych zachowań i teatralnych gestów. Figura św. Agaty, wyniesiona ceremonialnie z kościoła, obwożona jest po mieście. Procesja to nie tylko forma kultu religijnego. Z porządku pochodu Sycylijczycy odczytują rzeczywisty podział władzy w miastach i gminach. Ważne jest, kto niesie figurę, kto idzie z przodu koło księdza, kto z tyłu. O miejsce w szeregu gangsterzy rywalizują z politykami. Zwyczajowo ksiądz prowadzący procesję zatrzymuje się pod balkonami domów, należących do rodzin mafijnych. Bossowie, jeśli akurat nie siedzą w wiezieniu albo w ukryciu, pozdrawiają patronkę. Ten gest to podziękowanie proboszcza za szczodrość, którą mafia okazuje kościołowi. „Na konserwatywnym południu mafia potrzebuje poparcia w społeczeństwie. Dlatego musi koniecznie zjednać sobie kościół” - tłumaczy historyk Encio Ciconte. Rodziny płacą nie tylko za przygotowanie procesji, girlandy, światełka, sztuczne ognie i oprawę muzyczną. Sypią kasę na remont kościoła, nowe organy, zakup świeczników. A księża potrafią odwdzięczyć się za hojność. W kościele parafialnym w Corleone do dziś w jednej z pierwszych ławek znajduje się tabliczka z nazwiskiem Michele Navarra. Gorliwy katolik, z wykształcenia lekarz, z zawodu boss mafii, potrafił osobiście uśmiercić trucizną chłopca, który stał się mimowolnym świadkiem zabójstwa. "Ksiądz, a co on mógł powiedzieć? Myślicie, że nie wiedział kto płaci za obchody ku czci świętych?" – pytał retorycznie Leonardo Messina. Skruszony mafioso opowiadał, że zawsze podczas procesji szedł obok posągu świętej Annunziaty:” kto chciał, ten wiedział, o co chodzi”. Francesco di Carlo, ważny mafioso, który poszedł na współpracę z włoskim wymiarem sprawiedliwości wyznał parę lat temu w filmie dokumentalnym nagranym przez niemiecką ARD: „Księża byli zawsze przyjaciółmi i pomagali, jak umieli, zwykłym przestępcom i prawdziwym mafiosom. Księża o wszystkim wiedzą. Dlatego w każdej miejscowości decydującą rolę odgrywa ksiądz, obok burmistrza, szefa karabinierów i bossa mafii”. W miasteczku Partinico w pobliżu Palermo don Agostino Coppola przez lata rządził duchem i materią. Ksiądz otoczył duszpasterskąopieką Salvatore Riinę, w okresie, gdy podporządkował sobie Cosa Nostrę. Coppola udzielił ukrywającemu się mafioso ślubu oraz ochrzcił czworo jego dzieci. "Osobiście widziałem ojca Agostino Coppolę piszącego wiadomości do Salvatore Riiny, w których używał zwrotu "drogi bracie" – zeznał jeden ze skruszonych gangsterów. Kapłan zjednał sobie zaufanie bossa bossów i wszedł do cupoli, kierowniczego gremiumCosa Nostry. W 1972 roku mafia uprowadziła biznesmena Luciano Cassinę i zażądała okupu. Porywacze nie mogli dogadać się z rodziną Cassiny i przetrzymywali ofiarę 176 dni. Negocjacje pomiędzy stronami prowadził ojciec Coppola. Biznesmen został zwolniony po zapłaceniu 600 tysięcy funtów okupu. Pod koniec lat osiemdziesiątych Watykan zwolnił Coppolę z posługi kapłańskiej. Kapelan mafii zmarł w 1995 roku w areszcie domowym.

 

Przypadek don Coppoli jest najbardziej jaskrawym przykładem powiązań księży katolickich z mafią. Stanowi margines, równie wąski, jak w przypadku księży z ruchu antymafijnego. Pomiędzy skrajnościami stoją tysiące księży i zakonników, pełniących posługę duszpasterską. Zdaniem Roberta Scarpinato, prokuratora generalnego z Palermo, taki podział nie jest do zaakceptowania. „Są księża przyzwoici i skorumpowani, porządni i kryminaliści. Nasz świat składa się z panujących i poddanych. Pytanie, po jakiej stronie stoisz ty jako chrześcijanin?”. Według prokuratora nie można być trochę przeciw, a trochę za mafią. W podobny sposób patrzy na powiązania kleru i Cosa Nostry redemptorysta Nino Fasullo, przeciwnik mafii. "Kościół jest święty i grzeszny zarazem. Czysty i brudny, piękny i brzydki. W kościele jesteśmy my wszyscy. Również mafia. Niestety kościół jest w to uwikłany. Na nieszczęście nie wszyscy w kościele są przekonani o tym, że konieczna jest opozycja w stosunku do mafii". Sycylijska hierarchia kościelna nie należy do orędowników zwalczania Cosa Nostry. Wciąż ciągnie się za nią smród afery wokół Salvatore Cassisa, arcybiskupa Monreale, największej diecezji na Sycylii, oskarżonego w 1997 roku o korupcję przy udzielaniu zleceń budowlanych, wyłudzenia i związki z mafią. Postawę biskupów najlepiej oddają słowa wypowiedziane prawie 50 lat temu przez kardynała Palermo Ernesto Ruffiniego: "Mafia, czy to nie jest nazwa mydła?". Dostojnik w rozmowie z papieżem Pawłem VI bagatelizował Cosa Nostrę, nazywając ją bandą drobnych przestępców, wymyśloną przez lewaków w celu zdyskredytowania Sycylii i kościoła. Po zamachu na sędziego Falcone Jan Paweł II, jako pierwszy z papieży, potępił działania mafii. W 2010 Benedykt XVI podczas spotkania z młodzieżą na Sycylii powiedział, że mafia jest drogą ku śmierci, nie do pogodzenia z nauką Ewangelii. Zdaniem Roberto Scarpinato pojedyncze gesty nie wystarczą. "Przeszkadza mi, że zwierzchnicy Watykanu nie podążają jasno wytyczoną ścieżką moralną. Zamiast wspierać księży, którzy walczą z mafią, chronią wszystkich duchownych". Dobrym rozwiązaniem byłaby encyklika albo inny dokument, na który można się powołać. Antymafijny prokurator proponuje także, by dla przykładu wykluczyć ze wspólnoty kapłańskiej księży, utrzymujących niejednoznaczne stosunki z członkami mafii.

 

Pomysł Roberta Scarpinato raczej nie znajdzie aprobaty w episkopacie. Zbyt wielu zasłużonych kapłanów kościół musiałby usunąć ze swoich szeregów. Sutannę zrzuciłby pewnie Piero Vergari, były rektor bazyliki Sant Apollinaris w Rzymie. To za jego sprawą boss rzymskiego półświatka został pochowany w krypcie kościoła wśród papieży i kardynałów. Enrico de Pedis zmarł od postrzału niedaleko placu Campo di Fiori, drugiego lutego 1990 roku. Był jednym z ostatnich szefów bandy Magliana, aktywnej w Rzymie przede wszystkim w latach sześćdziesiątych. Skazany za handel narkotykami, zabójstwa i napady na banki zginął w gangsterskich porachunkach i spoczął na cmentarzu komunalnym. Po miesiącu trumnę potajemnie przeniesiono do bazyliki Świętego Apolinarego w Rzymie. Fakt pochówku przestępcy obok najwyższych dostojników kościoła katolickiego prasa ujawniła po siedmiu latach. Według gazet, w zamian za zgodę na pogrzebanie w kościele, bazylika otrzymała w spadku znaczną sumę pieniędzy. Hierarchowie nie ugięli się przed krytyką. Ksiądz Vergari wydał opinię, że Enrico De Pedis zasłużył na taki pochówek, bo był dobroczyńcą biedaków i interesował się chrześcijańskim wychowaniem młodzieży. Decyzję rektora powagą swego autorytetu poparł i zatwierdził kardynał Ugo Poletti, wikariusz Diecezji Rzymskiej i przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch. De Pedis spoczął w bazylice, choć Prawo Kanoniczne dopuszcza chowanie w kościołach wyłącznie kardynałów, biskupów i papieży. A de Pedis na pewno świętym nie był. „Renatino” pewnie nadal spoczywałby w pokoju wiecznym, gdyby nie pewien tajemniczy telefon. W 2005 roku, podczas emisji włoskiego programu „Chi l'ha visto”(Ktokolwiek wiedział, ktokolwiek wie), do telewizji zadzwonił anonimowy mężczyzna: „Jeśli chcecie wiedzieć więcej o Emanueli, zajrzyjcie do grobu de Pedis..." Tamtej nocy po raz kolejny rozpatrywano sprawę zaginięcia 15-letniej Emanueli Orlandi. Po raz ostatni widziano ją w 22czerwca 1983 roku, kiedy wychodziła z lekcji muzyki w okolicy Piazza Navona, niedaleko bazyliki Sant Apollinar. Śledczy poszli za radą anonimowego informatora i po latach starań o zgodę otwarli grobowiec. W sarkofagu znaleźli jednak wyłącznie szczątki de Pedisa.
Zagadka zniknięcia Emanueli Orlandi, córki funkcjonariusza Prefektury Domu Papieskiego i obywatelki Watykanu, wciąż pozostaje niewyjaśniona.
Włoski sędzia Rosario Priore, który przez lata zajmował się dochodzeniem w sprawie zamachu na Jana Pawła II, napisał w wyroku, że w sprawie porwania Orlandi istnieje „tzw. ślad wewnętrzny, prowadzący do Watykanu. Ślad, który wiąże się z innymi dochodzeniami, takimi jak pranie brudnych pieniędzy przez IOR (bank watykański przyp. aut.), ślad, który trudno zbadać i który pomimo zaangażowania śledczych nie przyniósł nigdy zadowalających rezultatów“. Inne ślady porwania wiodły do terrorystów z Szarych Wilków, podejrzenia padły też na wschodnioniemiecką Stasi. Ścieżek prowadzących do odkrycia tajemnic związków kościoła katolickiego i mafii jest tak wiele, że łatwo można się pogubić.

 

Marcin Rogoziński

 

 

Czytany 1698 razy Ostatnio zmieniany piątek, 04 październik 2013 16:58
Marcin Rogoziński

 

 

Polsko- niemiecki dziennikarz, publicysta, tłumacz, pilot wycieczek zagranicznych

Deutsch- polnischer Journalist, Publizist,Übersetzer, Reiseleiter

Tel: (48) 505 39 99 29

Email Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Gdzie Aktualnie Znajdujesz się:

Wyszukiwarka

Kategorie